„Dokumentacja zamiast efemery”. Spotkanie z duetem Kwiekulik

Katarzyna Mieleszko

Spotkaniu z kanonicznymi już postaciami sztuki lat 70. w Polsce towarzyszyła promocja publikacji Łukasza Rondudy i Georga Schollhammera – imponujące rozmachem dzieło, będące efektem pięciu lat skrupulatnej pracy archiwistyczno-kuratorskiej. Oprócz bohaterów wieczoru, czyli Zofii Kulik oraz Przemysława Kwieka, w sali audytoryjnej nie zabrakło również autora projektu badawczego – Łukasza Rondudy. Dyskusję moderował Łukasz Gorczyca, natomiast o swoich spotkaniach z duetem i wpływie, jaki wywarli na jego własną twórczość opowiadał Zbigniew Libera.

Spotkanie z KwieKulik from Muzeum Sztuki Nowoczesnej on Vimeo.

Łukasz Ronduda, kierownik Filmoteki Muzeum, bardzo wyczerpująco opowiedział o strukturze książki i kulisach pracy nad nią. Punktem wyjścia dla intensywnej pracy w przepastnym archiwum KwieKulik była dwutorowa działalność grupy: jej działania własne oraz dokumentacja twórczości innych artystów, której dokonywali w rzeczywistości PRL-u. Publikacja koncentruje się wokół pierwszego wątku i obejmuje czas od lat 60. do 1988 roku (łącznie 203 wydarzenia duetu). W rozmowie stale przewijał się wątek metodologii archiwizacji i wykształcenia nawyku sumiennego gromadzenia materiałów, jako ważnych strategii Pracowni Działań, Dokumentacji i Upowszechniania. Paweł Kwiek mówił o gorączkowej wręcz potrzebie rejestracji sztuki procesu i działań performatywnych. Jak stwierdził, przyświecało im proste przesłanie: aby nie żałować, że coś bezpowrotnie umknęło, i że kamera tego nie udokumentowała. Zadaniem biura, mieszczącego się w mieszkaniu artystów na warszawskiej Pradze, było bowiem nie tylko bezpośrednie nagrywanie akcji innych twórców, czy fotografie przechowywane później w formie przeźroczy, lecz również zbieranie wszystkich druków ulotnych i tekstów towarzyszących takim działaniom. Artyści tłumaczą takie „szaleństwo katalogowania” (by posłużyć się tytułem książki Umberto Eco) swoim zamiłowaniem do logiki i matematyki, czy nawet cybernetyki – porządkowania świata według pewnych formuł i kodów. Projektowi towarzyszy digitalizacja całego archiwum, które zgodnie z zapowiedziami Łukasza Rondudy będzie udostępnione na stronie internetowej Muzeum.

Istotną dla działań grupy była hansenowska Teoria Formy Otwartej, której wpływ uwidocznił się w ich aktywności dokumentacyjnej. Rozmówcy stwierdzili, że archiwum duetu KwieKulik jest czymś na kształt dzieła totalnego, w którym ogniskuje się wiele powiązanych ze sobą zdarzeń i wątków. Zrekonstruowana na wystawie „W sercu kraju” pracownia również przypomina o tym, że artyści zawsze tworzą w określonym kontekście, odnosząc się zarówno do swoich poprzednich realizacji, jak i do aktywności innych twórców. Stąd palimpsestowy układ wystaw w zrekonstruowanej pracowni – jedna ekspozycja jest zakryta przez kolejną, tworząc ciąg nawarstwiających się narracji. 

W rozmowie wskazywano także na ważny proces publikowania materiałów, które dotąd były zapomniane i potrzebę bardziej intensywnego wprowadzenia twórczości artystów w wielorakie konteksty interpretacyjne. Zbigniew Libera przywołał swoją pracę „Mistrzowie”, która jest nawoływaniem do napisania historii najnowszej sztuki polskiej na nowo, próbą „odkurzenia” niesłusznie zapomnianych dziś artystów, z nie tak przecież odległej przeszłości. Autor słynnej instalacji „Lego. Obóz koncentracyjny” podkreślał również znaczenie duetu dla jego własnej twórczości. Zainspirowała go przetworzona przez Zofię Kulik i Przemysława Kwieka hansenowska idea, którą z powodzeniem wykorzystywał w swojej praktyce pedagogicznej. Radykalne społecznie i zaangażowane działania artystów miały w swoich założeniach modernizację skostniałego systemu i przygotowanie gruntu instytucjonalnego dla sztuki. Jak słusznie zauważyli rozmówcy, postulaty artystów wypełniają się dopiero teraz, a sytuacja twórców ówcześnie porównywalna jest do współczesnych zmagań artystów i kuratorów z machiną biurokracji.

KwieKulik, Działania z Dobromierzem, 1972-1974; źródło: artmuseum.pl

Spojrzenie z dystansu na własną twórczość pokazuje odmienny stosunek Kwieka i Kulik do tego etapu w ich artystycznej działalności. Przemysław Kwiek uważa, że KwieKulik się nie skończyło, co objawia się tym, że nadal w jego indywidualnych realizacjach pobrzmiewają idee wypracowane na gruncie współpracy z Zofią. Z kolei artystka wspomina swoją pierwszą reakcję w momencie rozpoczęcia pracy nad książką, która była „bolesnym powrotem do przeszłości”. Po 1989 roku artystka zdecydowanie odcięła się od KwieKulik, zmierzając indywidualną ścieżką twórczą i otwierając się na świeże pomysły, gdyż akcje w programie duetu wydały się jej powtarzalne i nie wnoszące nic nowego do ich sztuki. Jednak w związku z pracą nad książką zrezygnowała na jakiś czas z własnej działalności. Dla obojga niezmiernie ważna jest nadal rzemieślnicza praca dokumentacyjna i wprowadzenie materiałów „zagrzebanych” dotąd w archiwum, w „orbitę dynamicznego odbioru”, czego z pewnością doskonałym początkiem jest książka. Artyści zasugerowali nawet, że dobrym pomysłem byłoby rozbicie jej na mniejsze publikacje.

Przypominamy, że na wystawie można obejrzeć zrekonstruowane wnętrze Pracowni Działań, Dokumentacji i Upowszechniania, na poziomie -1, oraz na 1. piętrze slajdy z „Działań z Dobromierzem”. Ponadto, na stronie Filmoteki MSN dostępne są do obejrzenia on-line filmy, będące zapisem akcji duetu. Polecamy!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s