Akademia Ruchu na ulicach – estetyka czy polityka?

Rok 1971, tuż po tym kiedy Mikołaj Gomułka został usunięty ze stanowiska I sekretarza partii, przyniósł duże zmiany ustrojowe. Edward Gierek, który przejął stanowisko Gomułki, wprowadził w życie nową strategię gospodarczą. Między innymi objęła ona reformy systemu ekonomiczno-finansowego (wprowadzenie Wielkich Organizacji Gospodarczych WOG), pakiety ustaw dotyczących rolnictwa, budownictwo nowych domów, a także rozwój sklepów dewizowych (takich jak Pewex), wymieniając jedynie niektóre ze zmian. W ich wyniku „dochód narodowy w latach 1972-1974 zwiększał się o ok. 10%, a produkcja przemysłowa o ok. 11% rocznie. W latach 1972-1973 produkcja rolna wzrosła o blisko 16%. Płace realne zwiększały się w tempie szybszym niż kiedykolwiek po wojnie (średnio o 7% rocznie). (…) Pięciolatka [1971-1975] „dynamicznego rozwoju” stała się rzeczywistym, choć krótkotrwałym i powierzchownym sukcesem”1. Teatr ruchu został założony przez Wojciecha Krukowskiego właśnie w 1971 roku, natomiast nazwa zespołu Akademia Ruchu została przyjęta w marcu 1973 roku. Był to czas rozwoju infrastruktury kulturalnej i ten właśnie moment Krukowski postanowił wykorzystać, aby urzeczywistnić swój zamysł. Rozpoczął swoją działalność od teatru jednak szybko rozszerzył ją o przestrzeń miejską.

„Przebieg [manifestacji ulicznych] ma unaocznić, że (…) przestrzeń publiczna powinna być w dalszym ciągu (znowu) miejscem społecznego uwidzialnienia wszelkich opinii i postaw obywatelskich – również, a w zasadzie przede wszystkim tych mniejszościowych, pozbawionych możliwości przebicia się via oficjalne media (…)”2. Akademia Ruchu dawała głos tym, którzy nie mogli wypowiedzieć swojego zdania otwarcie, wprost, a nawet więcej – nie mogli komunikować swoich potrzeb słowami. Działanie obrazem czy symbolem było działaniem niezwykle sugestywnym mimo tego, że znikało tak samo gwałtownie jak się pojawiało. Po akcjach Krukowskiego zwykle nie pozostawał żaden ślad. Ludzie, którzy nie znaleźli się akurat danego dnia w miejscu ich trwania, nie byli już w stanie stać się świadkami jego działań.

Europa była pod tym względem dość wyjątkowa, gdyż nie tylko operowała słowem, ale również po jej zakończeniu obserwatorzy mogli zabierać ze sobą zapisane na płótnach fragmenty poematu Anatola Sterna. Wielu z nich zanosiła je w miasto, podobno przytwierdzali je potem do przystanków czy murów, tworząc nowe sekwencje, budując inną, ważną dla siebie narrację. Akcja, w której uczestnicy wybiegali przed zapalone reflektory samochodów, trzymając w rękach kolejne słowa poematu i rzucali je pod nogi zgromadzonych widzów, miała miejsce tuż po wystąpieniach robotniczych w Radomiu i Ursusie w 1976 roku. Futurystyczna Europa to rewolucyjny tekst z lat trzydziestych, czasów wielkiego kryzysu. Przedstawiony w nowym kontekście w latach siedemdziesiątych, przy towarzyszącym mu niepokojącym hałasie klaksonów samochodowych, nabrał nowego znaczenia, innego rodzaju dramatyzmu.

Przestrzeń publiczna, która w jakimś stopniu wydaje się zarówno niczyja jak i należąca do wszystkich, po dziś dzień zdaje się być miejscem sporów (graficiarzy z władzami miasta, organizatorów happeningów o miejsca na plakaty, ruchów wolnościowych o czas na ulicach itp). Społeczeństwo rości sobie prawo do ulic, na których przebywa i do zachowania pewnej estetyki miejsc, które ich otaczają. Krukowski, swoimi działaniami, proponował mieszkańcom Polski spojrzenie na wykreowaną, w pewien sposób alternatywną przestrzeń do tej, jaką oferował im socjalistyczny rząd. „Nie próbuję przekonywać, że wypowiedzi te [A.R.] wyczerpują zasób pytań i ostrzeżeń należnych społeczeństwu przechodzącemu w wymiarze lokalnym przemiany o symbolice wpisującej się w skalę uniwersalną. Niemniej jednak powstały one w czasie, w którym dawało się (…) odczuć wymagającą wypełnienia własnym zdaniem lukę lub pustkę w przestrzeni publicznego komunikowania.”3 Czy sposób w jaki Krukowski ową „lukę wypełniał” był jednak czysto estetyczny?

Sam Krukowski nigdy nie podawał się za kogoś, kto zmienił system lub działał politycznie. Zapytany „czy zasadne są definicje usiłujące określić A.R. jako teatr polityczny?”, odpowiada: „Nie sądzę. Teatr staje się polityczny w takim stopniu, w jakim polityczne jest jego środowisko czy otaczająca go rzeczywistość – i to właśnie może nadawać mu cechy i funkcje polityczne. Albo też w takim stopniu, w jakim stawia sobie cele natury politycznej, traktując owe cele jako najistotniejszy powód decyzji artystycznych. W przypadku A.R. trafniejsze byłoby stwierdzenie, że zachowujemy świadomość społecznej inspiracji swojego działania (…)”4. Zarówno w powyższej wypowiedzi jak i w innych można zauważyć, że wszystko, o czym mówi jest zawsze skoncentrowane na samych akcjach, reakcjach społeczeństwa. Jednak nie da się zaprzeczyć inspirującemu i prawie magicznemu wpływowi jego interwencji na przestrzeń miejską czasów PRLu. Niezależnie od tego, czy decyzje dotyczące gospodarki i ustroju, miały w swoim założeniu oddziaływanie na wygląd estetyczny naszego kraju czy nie, wpłynęły one w niezwykle znaczący sposób na otoczenie. W podobny sposób, Akademia Ruchu, nie działając na polu polityki, lecz uderzając kontrastami, hiperbolizacją lub prześmiewając zastaną estetykę miast Polski, tak naprawdę podważyła istniejący system i przecięła nieprzerwaną monotonię szarości. Krukowski określa to w ten sposób: „większość pierwszych akcji miała charakter anonimowych interwencji w szarą, pasywną codzienność polski miast. Był to rodzaj partyzantki miejskiej – według zasady „uderz i znikaj”. Zadaniem tych akcji było dynamizowanie obrazu codzienności, budzenie (poprzez pewien wstrząs) świadomości widza-przechodnia, nakłanianie go do bacznej obserwacji i interpretacji własnego otoczenia.”5. Charakter podjętych wówczas działań był więc o wiele bardziej przemalowywaniem na moment zastanej sytuacji przestrzennej niż działaniem interaktywnym czy teatralnym.

„O stabilności systemu [w latach 1957-1980] decydowała postawa przeciętnych obywateli. Mieli oni do władzy stosunek często, czy nawet przeważnie, niechętny, ale panujący ustrój traktowali jako rzeczywistość, której zmienić nie można i trzeba się do niej przystosować. Granice owego przystosowania były różnie określane w różnych środowiskach, ale czynny sprzeciw był oceniany jako ‘rzucanie się z motyką na słońce’”6 Akademia Ruchu starała się zakwestionować takie myślenie. Nie liczył się tak naprawdę wpływ na sytuacje polityczną, lecz stanowisko, jakie obierali obywatele Polski. To, czy przystawali na zastaną sytuację i akceptowali otaczającą ich ze wszystkich stron paraliżującą szarość i stagnację. Działania, które zostały urzeczywistnione przez Krukowskiego w przestrzeni miejskiej, miały wartość niebywale silną merytorycznie mimo tego, że w dużej mierze oddziaływały na poziomie estetycznym.

 Ewa Kozik

1 Paczkowski, A., Pół wieku dziejów Polski 1939 – 1989, PWN, Warszawa, 1996, s. 399-401

2 Drozdowski, R., Obraza na obrazy. Strategie społecznego oporu wobec obrazów dominujących, wyd. drugie, Zysk i S-KA, Poznań, 2009, s. 88

3 Krukowski, W., Dostrzegać. Budzić świadomość. Zajmować pozycję [w:] Plata, T., [red], Akademia Ruchu, Stowarzyszenie przyjaciół Akademii Ruchu, Warszawa, 2003, s. 130

4 Krukowski, W., Wywiad Włoski [w:] Plata, T., [red], Akademia Ruchu, Stowarzyszenie przyjaciół Akademii Ruchu, Warszawa, 2003, s. 65

5 Krukowski, W., Wywiad Włoski [w:] Plata, T., [red], Akademia Ruchu, Stowarzyszenie przyjaciół Akademii Ruchu, Warszawa, 2003, s. 64

6 Friszke, A., Przystosowanie i opór. Studia z dziejów PRL, Biblioteka „WIĘZI”, Warszawa, 2007, s. 257

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s