Tu jest wszystko

"Wszystko na sprzedaż", reż. Andrzej Wajda, 1969
„Wszystko na sprzedaż”, reż. Andrzej Wajda, 1969

Relacja ze spotkania z Andrzejem Wajdą w ramach cyklu Muzeum Otwarte 2015, wokół wystawy Andrzej Wróblewski Recto Verso 1948-1949; 1956-1957.

„Nigdy nie namaluję takiego obrazu” powiedział Andrzej Wajda, kiedy Andrzej Wróblewski pokazał mu nowe płótno, Rozstrzelanie z gestapowcem. Nikt poza nim nie mógł tak malować. Jeszcze w tym samym roku (1949) reżyser porzucił krakowską Akademię Sztuk Pięknych i rozpoczął studia w łódzkiej filmówce. Nie potrafił wyrazić się za pomocą malarstwa, w przeciwieństwie do swojego przyjaciela. Wróblewski potrafił – i choć miał wielki talent, jego malarstwo często było odrzucane i postrzegane jako brzydkie. Młody artysta został odtrącony najpierw przez zachowawcze środowisko profesorów ASP, która odrodzona po wojnie nadal chciała pełnić funkcję uczelni artystycznej, a następnie przez Grupę Krakowską z Tadeuszem Kantorem na czele, która głosiła stanowcze odcięcie się od tradycji. Indywidualizm i bunt twórcy nie pozwalały mu na jednoznaczne opowiedzenie się po jednej ze stron. Wajda wspominał, że pewnego dnia w pracowni wszyscy studenci szkicowali wiśnie w salaterkach, Wróblewski natomiast znalazł w pomieszczeniu wiadro węgla, które namalował na tle brudnego pieca.

Poszukiwania artystyczne autora cyklu Rozstrzelań wydawały się niezrozumiałe do tego stopnia, że pierwszą wystawę indywidualną dopiero w 1956 roku zorganizował sam Wajda w Związku Literatów Polskich. Reżyser, który nazywał przyjaciela swoim duchowym przywódcą, przyznał, że gdyby pokazano prace Wróblewskiego za granicą, artysta natychmiast zostałby okrzyknięty reprezentantem nowej figuracji. Tymczasem w kraju nie istniało zbyt wiele możliwości pokazania obrazów. Wróblewski za życia sprzedał tylko jeden obraz (kupił go wspólny kolega Wróblewskiego i Wajdy!). W Krakowie nikt wtedy nie interesował się kupowaniem dzieł sztuki, zaś muzea walczyły o odzyskanie zrabowanych podczas wojny dóbr kultury. Dwustronne obrazy też „nie pomagały”. Wydawały się problematyczne i dziwne, a przecież z dzisiejszej perspektywy są świadectwem oryginalności i wewnętrznej walki malarza. Jego postawa wobec świata uwidaczniała się w napięciu, ale i swobodzie przechodzenia od malarstwa figuratywnego do abstrakcji. Wróblewski był zawsze gdzieś pomiędzy. Obrazy malował przede wszystkim dla siebie, ale miał też świadomość, że powinien żegnać się ze zmarłymi i jako przedstawiciel szczególnego pokolenia musi określić się jako człowiek i artysta Nie było najważniejsze to jak malował, a co przez malarstwo chciał powiedzieć światu. Reżyser mówił nawet o pewnej desperacji w ukazywaniu nowej, powojennej rzeczywistości. Generacja, która bezpośrednio nie brała udziału w wojnie, musiała po 1945 zacząć wszystko od zera, ale Wróblewski był jednym z niewielu, który wiedział, że tylko po stronie życia można działać. „(…) Tu jest wszystko. Tam już nic nie ma.” Podczas spotkania Wajda czytał fragmenty listów od przyjaciela. Co więcej, bierze pod uwagę wydanie tej korespondencji. Kolejną okazją do jego opowieści o niezwykłym artyście – jak zapowiedział – będzie film dokumentalny, który zostanie zrealizowany dla telewizji.

Adrianna Ratajczak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s