Jak poznałam Zofię Rydet – retrospekcja

Autor: Monika Krysztofińska

zr 2

W tym miejscu powinno znajdować się zdjęcie, a na nim: duża, jasna przestrzeń wypełniona ciągami czarno-białych fotografii Zofii Rydet. Przeszklone wnętrze dawnego sklepu meblowego z widokiem na Pałac Kultury i Nauk zdaje się być nieco surowe. Przestrzeń zdominowana przez czerń i biel sprawia wrażenie czystej i zharmonizowanej. Na zdjęciu dostrzeglibyśmy kilkanaście osób namiętnie przyglądających się prezentowanym fotografiom. Taki byłby mój pojedynczy obraz – dokument z wystawy poświęconej twórczości Zofii Rydet, a właściwie jej największego projektu – Zapisu socjologicznego. Autorka zdjęć miała odwagę, by wchodzić do polskich mieszkań, czy domostw i fotografować je wraz z ich mieszkańcami. Dzięki jej pracy możemy dziś oglądać bardzo interesującą wystawę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Zofia Rydet rozpoczęła realizację Zapisu socjologicznego mając sześćdziesiąt siedem lat. Mimo wieku i późniejszych problemów zdrowotnych udało jej się wykonać około trzydziestu tysięcy zdjęć. Wiara w moc przedsięwzięcia pozwoliła jej działać aż do utraty sił. Autentyczność Zapisu socjologicznego przejawia się w prostocie idei i ogromnym zaangażowaniu Rydet. Każde wnętrze jest inne, tak jak wszyscy ludzie różnią się od siebie – fotografka dostrzegała ów fakt i wykorzystała go. Nie bez korzyści dla gości MSN.

W roku 1990 Józef Robakowski, przy okazji łódzkiej wystawy w Galerii FF poświęconej twórczości Zofii Rydet, przeprowadził z autorką wywiad, w którym pytał o wartość dokumentalną i artystyczną Zapisu. Odpowiedź, która padła, może być nieco zaskakująca, ponieważ artystka podchodzi do swojej pracy przede wszystkim jako badacz. Rydet jedynie domniemywa, że dzieło jej życia w przyszłości może nabrać o wiele większej wartości artystycznej. Wówczas projekt miał dla niej znaczenie przede wszystkim poznawcze, o charakterze etnograficznym.

Nie należy jednak myśleć, że Zofia Rydet podchodziła do swojej pracy bez emocji. Przede wszystkim, i widać to na wystawie w MSN, artystkę cechowała niezwykła wrażliwość. Doskonała znajomość warsztatu fotografa pozwoliła jej uwydatniać miejsce człowieka na „opowiadanych” zdjęciach. Mocne światło i ostry kontrast sprawiły (że owszem) pierwszy na fotografiach jest bohater, ale jednocześnie nie giną jego przedmioty. Spotykamy więc górala w średnim wieku: tradycyjny strój góralski leży na zaścielonym łóżku, on sam przywdział amerykańską koszulkę z napisem BASEBALL, za nim widzimy ścienny dywan, kilka zdjęć rodzinnych, kilka świętych obrazków. Gdzie indziej kobieta w średnim wieku z malutkim dzieckiem, w ciemnej izbie drewnianej chałupy, wypełnia obowiązki sumiennej gospodyni piorąc, gotując, sprawując opiekę nad nowym członkiem rodziny. Spotkamy też starców, dzieci w każdym wieku, zdjęcia całych rodzin, a później cenną dokumentację domów, uroczystości i krajobrazów. Kilka zdjęc to być może jeszcze niewiele, ale trzydzieści tysięcy podobnych daje szansę na szerszy opis wycinków rzeczywistości.

Praca Zofii Rydet ma podwójną wartość: z jednej strony są to po prostu zdjęcia bardzo dobre technicznie, które dobrze się ogląda; są konstruowane tak, by ciekawiły. Z drugiej zaś strony zdjęcia jako seria wypracowują pewien istotny naddatek – poza potencjałem naukowym, monumentalność projektu pozwala artystce powierzać własną wrażliwość widzowi. Pełen ciepła, otwartości i zrozumienia charakter autorki zdjęć przełamuje surowy, na pierwszy rzut oka, wygląd wystawy. Skupienie na ludziach, ich przeżyciach i otoczeniu zadecydowało o tym, że im dłużej oglądało się fotografowane postaci, tym bliższe stawały się one odbiorcy. Środowisko bohaterów nakreślało atmosferę ich istnienia. Zofia Rydet pozostawiła przy tym miejsce dla kogoś obcego – widza.

zr

Pomimo, iż wystawa prezentowała konkretne cykle w ramach Zapisu socjologicznego (Telewizory, Kobiety na progach, Ginące zawody, Mieszkania artystów) możemy pozwolić sobie na swobodę myśli i interpretacji. Dzięki temu poznawanie artystki staje się nadzwyczaj fascynujące. Wystawę zorganizowano po długim okresie milczenia o twórczości Zofii Rydet. I choć w Muzeum Sztuki Nowoczesnej piękny, acz krótki wywiad z artystką – etnografką pozostał gdzieś na uboczu, to jest ona równie ważna jak wszyscy bohaterowie zdjęć.

  • Ilustracje do tekstu  – artmuseum.pl
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s